[Float-Menu id="1"]

Przemek – moje granie

Published by admin on

Hazard

Granie

Granie i hazard. Nie wiem od czego rozpocząć. Nie sądziłem, że będę mógł kiedykolwiek pisał swój życiorys, aby poznać siebie i spojrzeć na to co dotąd przeżyłem z innej perspektywy. A więc: Mam na Imię Przemek. Jestem już na tym świecie, a może dopiero 26 lat. Ukończyłem Liceum, ale jak później się okaże był to zupełnie inny kierunek ani jeżeli ten którym podążam teraz.

Mieszkam wraz ze swoją dość dużą rodzinką: Mama, Tata, Dziadek Babcia oraz siostra mojej mamy. Nie jestem jedynakiem. Przede mną na świat przyszedł mój, który jest ode mnie 3 lata starszy, oraz moja siostra, starsza o 1 rok. No i zostaje jeszcze najmłodszy w naszej rodzinie brat, który ma 12 lat i można powiedzieć, że pojawił się on dość niespodziewanie, bo naprawdę nikt z naszej trójki nie spodziewał się, że będziemy mieć jeszcze jednego brata a tu niespodzianka, która jak później się okazało była bardzo miłym prezentem dla nas wszystkich bo nie mogliśmy oderwać wzroku od małego szkraba.

Pierwsze moje wspomnienia, które mogę wyraźnie opisać to te które odtwarzam w swojej głowie z przedszkola. Był to czas zabawy, który wspominam bardzo fajnie. Najróżniejsze przedstawienia, teatrzyki, baliki, dni mamy —taty itd. W każdym z takich dni obok mnie był zawsze ktoś bliski.
Nigdy nie byłem postawiony w takiej sytuacji, że np. w Dniu mamy lub Taty nikt ze mną nie poszedł za co mogę teraz podziękować, ponieważ widziałem jak innym dzieciakom brakowało obecności bliskich przez co często płakały. Ten okres wspominam także na zabawie z moim rodzeństwem na tzw. podwórku. Przeważnie wracaliśmy o tych samych godzinach zjadaliśmy obiad u babci, bo rodzice pracowali i resztę dnia spędzaliśmy na wspólnej zabawie. W okresie wakacyjnym miałem zawsze zapewnione atrakcje w postaci wyjazdów.

Święta zawsze spędzaliśmy całą rodziną i ten czas wspominam również rewelacyjnie. Odkąd pamiętam nie było świąt bez gwiazdora, a przede wszystkim bez prezentów. Nieważne co to było, ale sposób w jaki to było nam prezentowane. Dziadek przebrany za gwiazdora, każący nam recytować wierszyki i opowiadać o tym jacy to byliśmy grzeczni w ciągu całego roku. Nie wspomnę już o tym, że strach temu towarzyszący był zawsze, ale każdy dzielnie zmówił pacierz i otrzymał prezent. Również w Wielkanoc było super, kiedy to moi rodzice chowali po całym podwórku słodycze i kazali nam ich szukać. Pamiętam te emocje do dziś. Świetny czas. Nie brakowało mi niczego w tamtym momencie.

Kolejnym etapem mojego życia jest podstawówka oraz gimnazjum. Tutaj powoli wszystko zaczęło się zmieniać. Coraz więcej obowiązków, coraz więcej nauki oraz poznałem wielu znajomych z którymi spędziłem dużą część swojego życia. Podstawówka to jeszcze dużo dziecinności w moim zachowaniu, chęć zaimponowania innym różnym rzeczami, popisy przed dziewczynami, przez co kilka razy zapomniałem się w tym co robię i trzeba było ponieść tego konsekwencje. Przez całą podstawówkę oraz gimnazjum miałem bardzo dobrego kolegę, z którym zawsze spędzaliśmy dużo czasu.

Zawsze mogliśmy pogadać o wszystkim. Gimnazjum to także wiele wyjazdów na wycieczki z kolegami i koleżankami. Pierwsze wycieczki z noclegami. Ale, co za tym idzie, pierwsze podchody do alkoholu, w tym przypadku do piwa. Mieliśmy swoją ekipę, z którą zawsze się spotykaliśmy na różnych

Festynach i nie tylko. Organizowaliśmy ogniska, na których próbowaliśmy pić coraz więcej. Czasami kończyło się to źle, ale nie na tyle że nie chciałbym czegoś pamiętać. W tym okresie rozpoczęła się moja przygoda z piłką nożną. Miałem 14 lat, kiedy pierwszy raz pojechałem na trening do klubu. Czułem się wyobcowany. Zawiózł mnie na tak mój dziadek, który zresztą był wtedy zawsze obok mnie i bardzo mocno mnie wspierał w tej pasji. Mogę szczerze powiedzieć, że zaniedbałem szkołę przez treningi, ale zawsze dawałem sobie radę. W klubie poznałem świat chłopaków z miasta. Na początku było bardzo ciężko się zaaklimatyzować w nowym otoczeniu i poznać ich wszystkich. Błędem było to, że chciałem być jak oni. Ale moje obawy jak później się okazało były bezpodstawne. Mogę powiedzieć, że obroniłem się dobrą grą w piłkę i naprawdę czułem się doceniany. Dwa razy do roku wyjeżdżałem na obozy sportowe zarówno w góry jak i nad morze. I to znów był rewelacyjny czas.

Kolejny etap to liceum. Wraz z nowym etapem w życiu rozpoczęła się moja pierwsza przygoda z hazardem. Wraz z kumplami postanowiliśmy obstawić mecze, aby zarobić troszkę kasy. Przez to, że byliśmy niepełnoletni poprosiliśmy o pomoc starszego kolegę, który pomógł nam to zrobić. Dodam tylko że nie udało się wygrać. Następne gry to były pojedyncze epizody, nie było to tak częste jak później opisze. Poszedłem do liceum, ponieważ nie miałem wtedy pomysłu na siebie i swoją przyszłość. Podobnie jak przeskok z przedszkola do podstawówki tak też teraz z gimnazjum do liceum.

Zderzenie ze ścianą. Nowe twarze, nowi nauczyciele, wszystko nowe. Ale tutaj komponowałem się idealnie, od razu złapałem kontakt z chłopkiem, który jak później się okazało, był moim najlepszym przyjacielem. Do tego samego liceum poszła moja obecna narzeczona. Spędzaliśmy bardzo dużo czasu ze sobą, co w pewnym momencie zaczęło nam przeszkadzać i oddaliliśmy się od siebie. Dziewczyna odczuła to mocniej, a ja po prostu poszedłem w tak zwany balet. Okoliczności sprzyjały, rozpoczął się okres 18-stek. Co tydzień imprezy i jak to przy młodych, oczekiwane picie po cały tygodniu nauki. Choć, w moim przypadku trudno było to nazwać nauką, z czego teraz nie jestem zbyt dumny.

Wracając do tematu 18-nastek, w końcu nadszedł czas na moją. Była to jedna z lepszych imprez w moim życiu. Wszystko na niej było idealne. Można powiedzieć, że najważniejsze było dla mnie to, że na nowo zbliżyliśmy się do siebie z dziewczyną. Co weekend, to różne spędzanie czasu ze znajomymi.

Kolejnym ważnym wspomnieniem jest moja pierwsza poważna praca. Po ukończeniu liceum wraz z przyjacielem pojechaliśmy do pracy nad morze.

Po powrocie znad morze powstał w mojej głowie dylemat pomiędzy studiami, a pracą. Chciałem studiować na AWF, a jednocześnie być niezależny. Podjąłem decyzje, że zaczynam pracować i zarabiać kasę. Nie żałuje tej decyzji. W kilka lat w Polsce i potem postanowiłam o wyjeździe do Niemiec. Jechałem do pracy w budowlance, gdzie nigdy do tej pory nie maiłem okazji tego spróbować. Pomyślałem wtedy, że jest to okazja, aby szybko zarobić duże pieniądze i pójść na swoje. Wyjechałem na 7 miesięcy – jak się teraz okazuje, było to najgorsze 7 miesięcy mojego życia. Po 1 miesiącu w Niemczech dziewczyna mnie zostawiła bez większych wyjaśnień.

Załamałem się. Wtedy świat przestał dla mnie istnieć, a przecież trzeba było pracować. W miejscu, gdzie mieszkałem w Niemczech, notorycznie odbywała się gra w karty na pieniądze. Powiedziałem sobie, że nigdy w tym nie wezmę udziału. Tak się stało, w karty nie zagrałem, ale kiedy przyszedł jeden z weekendów, wsiadłem w samochód ze znajomym do auta i pojechaliśmy na miasto. Tam, idąc sobie rynkiem, zobaczyliśmy punkt, gdzie można było obstawić mecze. Namówiłem go do wejścia do tego miejsca. Teraz wiem, że w tamtym momencie przywiązałem sobie kamień do szyi, który odciąłem dopiero na terapii. Przegrywałem wszystko. Na końcu po życzyłem od kumpla kasę na grę, którą także przegrałem. Jak o tym pisze nie mogę w to uwierzyć. Zamiast wrócić z dużą kasą, wróciłem z dużym długiem, który jak później się okazało, oddałem w okolicznościach, których nie życzę nikomu.

Po powrocie do Polski nie powiedziałem nikomu o swoich problemach. Rodzice wiedzieli, że rozstałem się z dziewczyną, ale nie wiedzieli nic o moim nałogu i o długu. Podjąłem decyzję, że chcę pracować z ojcem, który nie był chętny na naszą współpracę. Jednak udało mi się podjąć z nim współpracę. Załatwiłem sobie staż z urzędu pracy na 7 miesięcy, aby się nauczyć fachu. Niestety nic się nie zmieniło pod względem mojego nałogu. Grałem coraz więcej, za wyższe kwoty. Oczywiście, że nie zawsze się przegrywało. Wygrywałem dość często, ale jeszcze częściej przegrywałem i to z nawiązką. W pewnym momencie nastąpił przełom. Zacząłem wygrywać naprawdę duże kwoty. Jednego dnia przyniosłem jednorazowo do domu 30 tys. zł. Oszukałem wtedy mamę, że są to moje oszczędności. Był to okres, kiedy byłem na tak zwanej fali. Wtedy też odnowiliśmy relacje z dziewczyną, co było dla mnie kolejnym kopem do działania. Grałem. wygrywałem, ale jednocześnie się kontrolowałem.

Założyłem swoją działalność, która jest do dziś. Po prostu wszystko zaczęło się układać. Do czasu, kiedy wpadłem w ciąg grania. Nie ważne, gdzie, nie ważne za ile i nie ważnie co byle by tylko zagrać. Stałem się mistrzem kombinowania oraz kłamstw. Wiele razy wpadałem w swoje pułapki stworzone z kłamstw, ale udawało mi się wywinąć. Wielokrotne obietnice wobec dziewczyny, które zawsze okazywały się kłamstwem. Jest mi teraz z tym cholernie źle, bo wiem jak bardzo raniłem osobę, którą kocham najbardziej na świecie. Zrobiłem tam kolejny ważny krok w moim zakręconym życiu. Oświadczyłem się. Byli wtedy z nami nasi znajomi, którzy nam gratulowali. Była to naprawdę piękna chwila i naprawdę chwila. Minęło trochę czasu i postanowiliśmy kupić dom, co teraz realizujemy. Jednak w cieniu mojej radości był znów hazard, któremu poświęcałem naprawdę masę czasu. Wykorzystywałem każdą wolną chwilę na grę i na kombinowanie, jak to wszystko maskować.

Niestety kłamstwo ma krótkie nogi. Jednak wszystko wyszło na jaw, kiedy moja mam weszła na konto i zobaczyła, że jej syn ją okradł. Nigdy w życiu nie czułem takiego strachu jak wtedy, kiedy zawołała mnie moja mama do pokoju, gdzie siedziała wraz z dziewczyną. Nie zapomnę nigdy tego, co wtedy się wydarzyło – nawet ciężko mi o tym pisać, bo takiego widoku osób, które zraniłeś i zawiodłeś po całości nie życzę nikomu. Był to płacz rozpaczy i ciągłe pytania, dlaczego to zrobiłem i jak mogłem. Jedyna myśl, jak wtedy przyszła mi do głowy, to aby się zabić. Całą sytuacje załagodziła moja siostra , której nie zapomnę tego do końca życia. Po kilku godzinach siostra spotkała się z resztą rodziny – beze mnie omówiły plan, jak mnie uratować. Kiedy przyszedłem do domu, już na mnie czekały i przedstawiły mi plan, który polegał właśnie na terapii. Postawiły sprawę jasno i znalazły mi właśnie ośrodek MOJE ŻYCIE, za co im teraz bardzo dziękuję, bo naprawdę uratowałyście moje życie.

Ps.
Do Mojej Dziewczyny.
Wiem, że miała być historia mojego nałogu i może mało o sobie w nim wspominam, ale musiałbym opisać każdy dzień od kiedy Cię poznałem. Każda chwila spędzona z Tobą jest dla mnie wyjątkowa. Jesteś dla mnie ogromnym wsparciem i nigdy we mnie nie wątpisz. Wiem, że mogę powiedzieć Ci wszystko i Ty to zrozumiesz. Jesteś dla mnie przyjacielem, którego chcę mieć zawsze przy sobie, bo to prawdziwy skarb. Kocham Cię za wszystko. Zrobię wszystko, aby odbudować zaufanie, które straciłem, ponieważ jesteś dla mnie najważniejsza i Chcę z Tobą zbudować nową lepszą przyszłość.
KOCHAM CIĘ!