[Float-Menu id="1"]

Z kortu do pracy z ludźmi. Historia Marcina Bukowskiego i projektu, który powstał z potrzeby zwolnienia tempa

Był moment, w którym Marcin Bukowski zrozumiał, że w życiu wielu osób najtrudniejsze nie jest osiąganie kolejnych celów. Najtrudniejsze jest zatrzymanie się i zadanie sobie pytania, czy droga, którą podążają, nadal prowadzi tam, gdzie naprawdę chcą być.

To pytanie nie pojawiło się jednak nagle. Było efektem wielu lat obserwacji ludzi – najpierw w świecie sportu, później podczas pracy trenerskiej, a dzisiaj w ramach indywidualnego coachingu.

Przez większość życia Marcin znajdował się w środowisku, w którym rozwój i wymagania były czymś naturalnym. Jako zawodowy tenisista poznał rzeczywistość, gdzie każdy szczegół ma znaczenie, a różnica między dobrym a bardzo dobrym wynikiem często zależy od konsekwencji, odporności psychicznej i umiejętności pracy pod presją.

Sport nauczył go dyscypliny. Pokazał, że sukces nie jest pojedynczym momentem, ale efektem codziennych decyzji i małych kroków wykonywanych przez długi czas.

Jednocześnie nauczył go czegoś jeszcze – że za każdym wynikiem zawsze stoi człowiek.

Człowiek ze swoimi emocjami, obawami, ambicjami i granicami.

Ludzie, którzy chcieli więcej, ale nie zawsze wiedzieli, po co

Po zakończeniu kariery sportowej Marcin nie odszedł od pracy z ludźmi. Przeciwnie – zaczął jeszcze bliżej obserwować, jak różne osoby radzą sobie z wymaganiami, które stawia przed nimi życie.

Jako trener pracował z dziećmi, amatorami oraz zawodnikami. Każda osoba przychodziła z innym celem. Jedni chcieli poprawić swoje umiejętności, inni przełamać własne ograniczenia, jeszcze inni po prostu znaleźć większą pewność siebie.

Z czasem Marcin zauważył pewien powtarzający się schemat.

Wiele osób nie miało problemu z brakiem zaangażowania. Nie brakowało im ambicji ani chęci rozwoju. Często wręcz przeciwnie – były to osoby, które bardzo dużo od siebie wymagały.

Problem pojawiał się wtedy, kiedy wymagania nigdy się nie kończyły.

Kolejny cel zastępował poprzedni.

Kolejne zadanie wypierało czas na odpoczynek.

Sukces, który miał dać poczucie spełnienia, stawał się początkiem następnego wyścigu.

Marcin zaczął dostrzegać, że wiele osób nie potrzebuje nauczyć się jeszcze lepiej działać. One już potrafią działać. Czasami aż za dobrze.

Potrzebują nauczyć się zatrzymywać.

Moment, w którym “więcej” przestaje być odpowiedzią

Żyjemy w czasach, w których łatwo uwierzyć, że rozwiązaniem każdego problemu jest kolejny krok do przodu.

Brakuje wyników? Pracuj ciężej.

Brakuje czasu? Lepiej się zorganizuj.

Czujesz zmęczenie? Znajdź sposób, aby być jeszcze bardziej efektywnym.

Ta filozofia przez wiele lat pomagała ludziom osiągać sukces. Jednak w pewnym momencie może pojawić się pytanie: czy naprawdę potrzebuję jeszcze więcej, czy może potrzebuję inaczej?

To pytanie coraz częściej zadają sobie przedsiębiorcy, menedżerowie i osoby, które zawodowo osiągnęły wiele.

Na zewnątrz wszystko wygląda dobrze.

Mają doświadczenie.

Mają stabilność.

Często mają również rzeczy, o których kiedyś marzyli.

A mimo tego czują zmęczenie ciągłą gotowością.

Nie chodzi o brak wdzięczności.

Nie chodzi o brak ambicji.

Chodzi o poczucie, że życie zostało zdominowane przez działanie, a coraz mniej miejsca zostało na zwykłe bycie.

Z tej obserwacji powstał Projekt Mniej

Projekt Mniej nie powstał jako próba przekonania ludzi, że powinni zrezygnować z celów, pracy czy rozwoju.

Wręcz przeciwnie.

Jego idea opiera się na przekonaniu, że można być ambitnym i jednocześnie żyć w sposób bardziej świadomy.

Można rozwijać firmę, ale nie kosztem własnego zdrowia i relacji.

Można mieć wysokie wymagania wobec siebie, ale nie budować całego poczucia własnej wartości wyłącznie na osiągnięciach.

Można chcieć więcej od życia, ale jednocześnie nauczyć się doceniać to, co już jest.

„Mniej” w tym przypadku nie oznacza ograniczenia.

Oznacza selekcję.

Wybieranie tego, co naprawdę ważne, zamiast automatycznego dokładania kolejnych obowiązków.

Przestrzeń, w której można spojrzeć na swoje życie z innej perspektywy

Dzisiaj Marcin Bukowski jako certyfikowany coach pomaga osobom, które czują, że utknęły w ciągłym trybie działania.

W ramach indywidualnych sesji coachingowych pracuje z osobami, które chcą lepiej zrozumieć swoje schematy, potrzeby i decyzje podejmowane często automatycznie.

Czasami temat dotyczy trudności z odpoczynkiem.

Czasami problemem jest brak granic i ciągłe branie odpowiedzialności za innych.

Czasami jest to poczucie, że mimo wielu sukcesów nadal trzeba cały czas coś udowadniać.

Każda historia jest inna, dlatego coaching indywidualny nie polega na dawaniu jednej gotowej recepty.

To raczej stworzenie przestrzeni, w której można spokojnie przyjrzeć się temu, co działa, co przestało działać i co warto zmienić.

Najważniejsze pytanie nie zawsze brzmi: „co jeszcze mogę osiągnąć?”

Wiele osób przez lata skupia się na pytaniu: co będzie dalej?

Jaki będzie kolejny cel?

Jaki będzie następny poziom?

To ważne pytania, ale czasami warto zadać również inne:

Czy sposób, w jaki dążę do swoich celów, nadal mi służy?

Czy życie, które buduję, jest życiem, którego naprawdę chcę?

Czy potrafię odpoczywać bez poczucia winy?

Historia Marcina Bukowskiego pokazuje, że rozwój człowieka nie zawsze oznacza przyspieszanie. Czasami oznacza większą świadomość, lepsze decyzje i umiejętność zatrzymania się wtedy, kiedy jest to potrzebne.

Bo czasami największą zmianą nie jest zdobycie kolejnego szczytu.

Czasami jest nią decyzja, aby przestać biec bez końca.

Masz pytania? zadzwoń do nas 504 437 952